Recenzja mlecznej czekolady Marabou:
Produkt: Marabou Mjölkchoklad Czekolada mleczna
Producent: Mondelēz International (wyprodukowano w Szwecji)
Zawartość kakao: min.30%
Cena: 16,99 zł (w Rossmann)
Waga: 170 g
Gdzie kupić: Rossmann, w wybranych delikatesach, w sklepach internetowych,
Data testowania: 02.2026
W Rossmanie pojawiły się czekoladowe nowości, w tym szwedzkie czekolady Marabou. Z trzech dostępnych rodzajów (mleczna, z solonymi migdałami, z batonikami Daim) wybrałam mleczną bez dodatków. Marabou to popularna szwedzka czekolada produkowana od 1919, choć sama marka powstała 3 lata wcześniej w 1916. O ile dobrze pamiętam, to jeszcze kilka lat temu można ją było kupić w szwedzkich sklepikach w IKEI. Później zniknęły z półek. Co ciekawe, nazwa Marabau pochodzi od ptaka, a konkretnie Marabuta afrykańskiego. Sprawdźcie w internecie, jaki z niego przyjemniaczek.
Kilka ciekawostek:
Skład mlecznej czekolady Marabou:
cukier, tłuszcz kakaowy, miazga kakaowa, serwatka w proszku (z mleka), odtłuszczone mleko w proszku, tłuszcz mleczny, permeat* serwatkowy (z mleka), emulgator (lecytyny sojowe), aromat
* Permeat serwatki powstaje podczas pozyskiwania białek serwatkowych w procesie ultrafiltracji. Jest to kremowy proszek bogaty w laktozę i sole mineralne. Wykorzystuje się go m.in. do produkcji ciastek, pieczywa, napojów, słodyczy czy lodów.
Smak i zapach:
Ładny, ale bardzo delikatny zapach kakao, mocniej czuć zapach karmelu. Czuć również słodycz, momentami mleko i jakby palone masło. Kostki są spore, a cała tabliczka gruba i ciężka. Czekolada na podniebieniu zaczyna rozpuszczać się dość szybko, jednocześnie podczas rozpuszczania powoli je oblepia. Konsystencja jest dość gładka, choć początkowo jakoś topornie gęsta, ale podczas rozpuszczania uwalnia nieco tłustą aksamitność. Smak kakao jest bardzo delikatny, czuć mleko, może trochę wspomniane palone masło i karmel. Podczas gryzienia aromaty są bardziej intensywne. Czekolada jest bardzo słodka, dla mnie już przekroczyła próg słodkości, w dodatku cukier aż drapie w gardło.
Do czego wykorzystać:
Podobnie jak w przypadku innych tak słodkich czekolad mlecznych będzie dobra do przepisów, gdzie podana jest mleczna czekolada: polewy, serniki, ciasta, ale najlepiej jakby były to przepisy, w których jest łączona razem z gorzką. Np. polewa, w której jest połowa mlecznej i połowa gorzkiej. Sama jest dość słodka, mało kakaowa i warto podbić ją czekoladą o wyższym % kakao.
Test ciasteczka. Ciasteczko mocno rozlało się na blaszce. Brzegi przyrumieniły się umiarkowanie, są mocno kruche. Czekolada nie nadaje mocno czekoladowego smaku, jest tłustawa, lekko karmelowa. Polecam do ciasteczek mieszać ją z gorzką – dodać chociaż 1/3 (z całej porcji na ciastka) czekolady gorzkiej.
Podsumowanie:
To mleczna, bardzo słodka czekolada, która w sumie może przypaść do gustu fanom mlecznych czekolad. Mnie nie do końca porwała, choć ogólnie jest całkiem smaczna. Ma ciekawą konsystencję – gładką, ale momentami tłustawo-toporną i fajny karmelowy posmak. Jest dobrą bazą pod dodatki np. słone precelki, orzechy, ale już wersja z karmelem i solonymi migdałami, czy Daim nie napawa mnie optymizmem. Tym bardziej, że obstawiam w nich jeszcze więcej cukru. W każdy razie to taka czekolada ulepek, ma swoje zalety, można zjeść kostkę, a resztę wykorzystać do wypieków.
6/10
Próbowałaś/eś już tej czekolady? Daj znać w komentarzu!